Trzy

Takie drobne przypomnienie się, że żyję, mam się okej i show goes on.
Lipiec prawdopodobnie obrodzi kilkoma sesjami na które przyznam czekałem od pewnego czasu – bo chodziło o szeroko pojętą ‘lepszą pogodę’ aby udało się wyjść z kwadratu i focić poza nim.

Dzisiaj drobna zajawka z umawianej już od dawna, ale przekładanej parę razy sesji z Edytą.

Bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać, jeszcze bardziej cieszę się z tego, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty.
Świetnie spisała się zarówno pozująca Edyta jak i moja małżonka która dzielnie zarządzała blendą, dbała o modelki komfort termiczny i pilnowała nas, żebyśmy nie powpadali do licznych na obiekcie dziur w podłogach.

To był fajny dzień.
Mój tryb fotograficzny, po dłuższym okresie zastoju chyba mogę uznać za włączony ponownie.