Jedna rzecz – recenzja Rafała Radwańskiego

Eleganckie, dyskretnie zmysłowe prace Adama Dereszkiewicza to akt hołdu złożony kobietom.

Celem projektu Adama Dereszkiewicza zatytułowanego “Jedna rzecz” nie jest stereotypowe fotograficzne przedstawienie kobiety bez ubrania, ale ukazanie jej stosunku do siebie samej, własnego ciała. Nagiej osoby nie da się bowiem przypisać do żadnej grupy społecznej czy zawodowej; pozostaje ona tylko i wyłącznie sobą. Zaakcentowanie tak rozumianej niepowtarzalności modelek stało się dla Adama Dereszkiewicza ideą nadrzędną. W realizowanym przez dwa lata projekcie wzięło udział kilkadziesiąt kobiet w różnym wieku. Od całkowitej nagości dzielił je tylko jeden dodatek albo część garderoby. Modelki same decydowały, jaki rekwizyt będzie do nich najlepiej pasował. Paradoksalnie, dodatki eksponują to co zakryte. Podkreślenie zmysłowości dokonuje się poprzez rekwizyt. Ukryte w podświadomości emocje dyktują ich indywidualny dobór, wpływają także na związane z tym doborem skojarzenia. Dobrym przykładem jest słynna scena z amerykańskiego filmu “Gilda”, w której Rita Hayworth wykonuje symboliczny streap-tease ściągając jedynie rękawiczkę.

Na wystawie w oliwskim “Warzywniaku” mogliśmy natomiast podziwiać fotografię przedstawiającą modelkę, której ten element garderoby był jedynym “odzieniem”. Signum temporis… Słynny angielski historyk sztuki Kenneth Clark pisał: “Nie ma aktów, które mają wyłącznie wartość artystyczną. Musi się w nich pojawić także zmysłowość. Jeżeli jej nie ma, mamy do czynienia nie tylko ze złą sztuką, ale być może nawet ze złą moralnością.” Kobieta ubrana tylko w dodatek przyciąga tajemnicą. Symbolicznie zakryte ciało często wywołuje większy efekt, niż całkowicie odsłonięte. O kobiecie ubranej w przezroczystą tkaninę często mówi się, że jest jeszcze bardziej naga, niż gdyby była całkowicie odsłonięta. Fotografie Adama Dereszkiewicza nie epatują jednak nagością. Autor projektu stara się powiedzieć o kobietach jak najwięcej, unikając jednocześnie formalnego przegadania. Bliskie są mu z pewnością słowa pioniera polskiej fotografii erotycznej Władysława Pawelca: “Kobieta nawet odsłonięta w swojej cielesności, może pozostać  niedookreślona i wciąż tajemnicza.”

W cyklu “Jedna rzecz” spotykają się w piątkę: fotograf, modelka, światło, które eksponuje to, co twórca zamierza nam pokazać, cień, który będzie chował to, co ma pozostać niewidoczne oraz rekwizyt, będący efektem wspólnej decyzji autora zdjęć i uczestniczki projektu. Adam Dereszkiewicz jest dobrym reżyserem tego spektaklu. Pewna inscenizacyjna teatralność niektórych kompozycji służy paradoksalnie zrzuceniu maski, wydestylowaniu uczuć, uczynieniu ich bardziej wyrazistymi. Wyjątkowość projektu “Jedna rzecz” polega na tym, że jego uczestniczki były nie tylko modelkami, ale również w pewnej mierze go współtworzyły. To musiało się przełożyć na atmosferę poszczególnych sesji, na rodzaj portretowanych emocji. Ujawnia się tu autentyczna więź autora zdjęć  z uczestniczkami projektu.

W fotografii aktu równie ważne jak odczucia estetyczne są emocje wyrażane przez osoby uczestniczące w projekcie. Adamowi Dereszkiewiczowi udało się stworzyć warunki, w których jego modelki mogły rozkwitnąć; potrafił utrwalić ich dobre samopoczucie, błysk w oku, moment gdy piękno kobiety “wydarza się”. Wyraźnie odczuwalna jest swoboda uczestniczek, które traktują swój udział w projekcie jako formę zabawy, występu, tańca. Pojawiają się fotografie podkreślające dynamizm modelek. Zasługą Adama Dereszkiewicza jest ukazanie tej cechy poprzez postać, a nie jedynie za pomocą spojrzenia czy grymasu twarzy. Dobór niektórych dodatków a także sposób ich wyeksponowania poprzez cień i światło sprawia, że część kompozycji działa w sposób bliski abstrakcji. Sprzyja temu także wybór fotografii czarno-białej. Zdecydowana większość prezentowanych zdjęć powstała właśnie w tej technice. Różnorodność prezentowanych prac świadczy o dużej kreatywności gdańskiego fotografa. Uwagę zwracają zwłaszcza te zdjęcia, gdzie poprzez światłocień wyciąga postać z czarnego tła. Dochodzą tu pewnie także do głosu wcześniejsze doświadczenia plastyczne, (szczególnie rysunkowe) autora. Podobnie oddziałują prace, w których cielesna geometria i przezroczysta tkanina współtworzą za sprawą kompozycji i światłocienia jakąś niezwykłą, drapieżną fakturę.

Główną zaletą projektu “Jedna rzecz” jest potrzeba przełamania konwencjonalnej wizji tradycyjnego aktu fotograficznego za pomocą oryginalnego przekazu. Dzięki kreatywnemu wykorzystaniu dodatków Adam Dereszkiewicz skutecznie ucieka od powielanego wielokrotnie motywu nagości otulonej tylko cieniem i światłem. Aktywna rola modelek stanowi w dużej mierze o sile projektu.