Femina infinita

Pamiętacie sesję popełnioną rok temu o której niedawno pisałem? Tak to już u mnie jest, że zebrane materiały często MUSZĄ poleżeć, zanim się za nie zabiorę i powstanie efekt końcowy. Powody po temu są zwykle dwa.

Najczęściej są one zbierane pod kątem większego tematu wymagającego wielu sesji i po wstępnej selekcji, wybrane zdjęcia lądują w cyfrowej szufladzie aż zbierze się ich na tyle dużo, by nadać im spójny końcowy kształt i domknąć pewien okres pracy, temat.

Druga sytuacja powstaje, gdy materiał powstaje ‘przy okazji’ – jako wynik spontanicznego działania, dodatkowych tematów zrobionych w czasie innej pracy i z założenia ląduje w cyfrowej szufladzie po wcześniejszym oszacowani go, że ‘się kiedyś przyda, bo ma potencjał’.

Taka też (druga) sytuacja wystąpiła w tym przypadku. Już podczas oglądania zdjęć po sesji postanowiłem, że w tych kadrach jest moc, nawet wykombinowałem wstępnie jaka… ale dla zdrowia i innych zadań – zdjęcia poszły na urlop.

* * *

Niniejszym z dużą przyjemnością przedstawiamy Wam pracę “Femina infinita”.

femina-infinita_30x30_adam-dereszkiewicz_web